Moja mama spotyka się z facetem, którego po prostu nie cierpię. Facet budzi we mnie tak skrajne emocje, wręcz agresję, że gdyby ktoś zagwarantował mi, że za zamordowanie go nie poniosę żadnych konsekwencji, to nawet powieka by mi nie drgnęła. Obecnie studiuję i wobec tego nie mieszkam
Read 8. Nie chciałam tego from the story Powód, dla którego Cię kocham by something_more_ (M. S. More) with 3,983 reads. usa, teenage, wszystkoalbonic. — Pami
Jestem z nim 6 lat,jest dobry,niebrzydki,ambitny,zaradny,fajny chłopak jakiego pewnie chciałaby mieć niejedna,a jednak go nie kocham,niestety.Myślę, że na początku było trochę miłości
Sama się śmieję z tego problemu, ale nie umiem mieszkać z facetem. Ciągle się czegoś wstydzę. Jak mieszkałam sama to chodziłam nago po mieszkaniu, przy nim nigdy tego nie zrobię
. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2009-05-28 13:44:39 Ostatnio edytowany przez nieszczęśliwa (2009-05-28 13:46:23) nieszczęśliwa Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-28 Posty: 3 Temat: toksyczny związek z facetem którego nie kochamWitam Wszystkich bardzo serdecznie, po raz pierwszy loguje się na jakimkolwiek forum, ale po prostu jestem już tak bardzo zrozpaczona i załamana, a też nie mam nikogo komu mogłabym się wyżalić więc postanowiłam napisać do Was. Zacznę od tego, że jestem w 'toksycznym' związku od ponad 5 lat, z chłopakiem który jest 6 lat ode mnie starszy i który jest rozwodnikiem, żona od Niego odeszła do innego. Nie kocham Go, zresztą chyba nigdy nie kochałam, może kiedyś, na początku ale to raczej nie była miłość, tylko przywiązanie, przyzwyczajenie. Poznaliśmy się w pracy, Jego w tym czasie zostawiła żona, a ja byłam sama, On jest moim pierwszym chłopakiem. Minął już tak długi okres od kiedy jesteśmy razem i teraz widzę, że jedyne powody dla których z Nim jestem, to mieszkanie, które wspólnie wynajmujemy, pies i przyzwyczajenie, lęk przed byciem samotna, okropny lęk przed tym, że sama sobie nie poradze. Bardzo, ale to bardzo chciałabym odejść, odetchnąć, poczuć wolność i swobodę, samodzielnie decydowac o sobie..., problem polega na tym, że nie mam dokąd, na wynajęcie pokoju mnie nie stać, zresztą nie wyobrażam sobie mieszkania pod jednym dachem z obcymi ludźmi, nie jestem zbytnio towarzyska, jestem typem samotnika, intrawertyka, a po drugie do domu rodzinnego także nie wróce, ponieważ mój tata nadużywa alkoholu. Nie wiem..., czuje się tak starsznie samotna, bezsilna, nie rozumiana, nie mam przyjaciół, ba nawet nie mam żadnej bliskiej koleżanki, czego też nie rozumiem, jestem wesołą dziewczyną, ale jakoś tak ludzi do mnie nie ciągnie. Mój chłopak jest dobrym człowiekiem, uczynnym, ale ja Go po prostu nie jestem w stanie pokochać. Jeśli chodzi o seks to jest to dla mnie starszna udręka, musze się wręcz do niego zmuszać, nie czuje żadnego pożądania żadnej chęci, dla mnie seks (z Nim) mógłby nie istnieć. Kiedy się pokłócimy to wtedy jest strasznie..., On wcale nie dba o to żeby się pogodzić, o każdą kłótnie to ja musze zabiegać, nieważne czy powstała z Jego, czy z mojej winy (zresztą z Jego nie powstają żadne kłótnie), muszę błagać o zgodę, przepraszać, choć tak naprwadę myśle sobie wtedy co innego, przepraszanie jest niezgodne często z moim sumienie, ale na rzecz zgody musze się kajać i przepraszać, zawsze JA, musze się poczuwac do takiego obowiązku i do winy oczywiście, strasznie się wtedy czuje, jestem taka upodlona, ale co mam zrobić, kiedy fatalnie znoszę zgrzyty miedzy Nami, chodza mi wtedy po głowie różne myśli, za chwilę zaczynam szukać pokoju i po prostu jednym słowem wariowac. Kiedy mu oznajmiam, że się wyprowadzam (choc i tak w konsekwencji tego nie czynie) to słysze id Niego "znowu", lub "rób co chcesz", nawet nie wiecie jak to bardzo boli, kiedy po 5 latach związku widze że jest Mu obojętne czy jestem, czy też mnie nie ma. Nie ma też miedzy Nami tematów związanych ze ślubem, z dziećmi, jest mi tak przykro gdy słysze że ktoś wychodzi za mąż, mnie to chyba nie czeka. Jak się kiedyś zapytałam o kwestie naszego ślubu to osłyszałam "no przecież wiesz, że chcę byc z Tobą do końca życia", i tyle..., a ja się pytam siebie w jakiej formie?, w takiej jak teraz jesteśmy..., choć też prawda jest taka, że jakby mi się oświadczył to raczej na pewno moja odpowiedź brzmiałaby NIE!!! Sami widzice, czasem się zastanawiam, że to może coś ze mną jest nie tak, że to ja stawrzam jakieś problemy. boli mnie że nie potrafi się o nas starać, że kiedy wybiegam z domu cała we łzach, a potem wracam to potrafi siedzieć przed tv lub grać w gre na komputerze, dlaczego tak robi???, dlaczego tak się dzieje, co to ma oznaczac???, czy może mi to ktoś wytłumaczyć..., naprawdę nie rozumiem męskiej psychiki i toku myślenia. Ale, kiedy jest między nami ok to potrafi być zupełnie innym cżłowiekiem, czułym oddanym, widzę, że ma dwie twarze i dlatego jest mi tak bardzo ciężko z Nim być, lecz serce podpowiada odejdź..., a ja nie wiem gdzie, do kogo i jak i wiem też że jak nie teraz, to kiedys może być już za póżno, bo pojawią się dzieci, a wtedy to już będę chyba tylko sobie płuć w twarz i nigdy tego sobie nie wybaczę, nie wiem..., nie wiem juz kim On dla mnie jest 2 Odpowiedź przez ewka85 2009-05-28 14:07:19 ewka85 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zawód: Grafik komputerowy Zarejestrowany: 2009-05-27 Posty: 110 Wiek: 24 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kocham Jezeli go nie kochasz to nie warto sie poswiecac, moim zdaniem w takiej sytuacji powinnas wynajac pokoj z innymi ludzmi, to nie jest wcale takie zle rozwiazanie, szczegolnie zwazywszy na to ze nie masz znajomych. Tez bylam przez 5 lat w zwiazku, tylko u nas wszystko bylo inaczej, ukladalo sie wszystko idealnie i w momencie gdy zerwalam z nim nikt, znajomi, rodzina nie wiedzieli co sie stalo, przeciez tak dobrze bylo w naszym zwiazku. Ale ja po prostu go nie kochalam, to bylo przyzwyczajenie, rozmawialismy o slubie, dzieciach, ale nic nie ruszalo w tym kierunku. O wszystkim musialam decydowac ja, i tak samo wszystko co ja zrobilam bylo swietnie, to mnie dobijalo, bo nie chodzi o to w zwiazku zeby jedna osoba podejmowala zyciowe decyzje. Zastanawialam sie nad tym pol roku, powiedzialam dla chlopaka o swoich planach, ze chce zostac zagranica na dluzej i ze daje mu pol roku na jakies decyzje, gdyby mi sie oswaidczyl moze byloby inaczej, moze bym sie zgodzila, moze bysmy wrocili do Polski i moze bylibysmy nadal ze soba. Po pol roku nic sie nie zmienilo i chyba dobrze ze tak sie stalo, bo teraz jestem pewna ze nie kochalam go juz od dawna, a traf chcial ze poznalam innego chlopaka i po tygodniu zerwalam. Potrzebna mi byla taka terapia wstrzasowa, ktos inny, zebybm uswiadomila sobie ze naprawde nie chce juz z nim byc. I obojetnie co by sie wtedy stalo, czy bylabym z tym nowopoznanym czy nie, wiedzialam ze nie chce wrocic. Od pol roku jestem z chlopakiem ktorego wtedy poznalam, jest mi z nim bardzo dobrze, ale niestety mamy wlasnie kryzys w zwiazku i moze nie jestem osoba kompetentna do udzielania jakichkolwiek rad, ale wiem ze chce z nim byc i o to bede walczyla, mysle ze wlasnie jego kocham, bo inaczej nie chcialabym tego robic. Wiem ze moze wydawac Ci sie to trudne, bo tez sobie nie wyobrazam zycia bez niego, boje sie zostac sama, ale skoro po 5 latach masz takie watpliwosci, to co bedzie na rok, za 2 lata. Znajdziesz sobie kogos innego, kogo pokochasz i wiem ze ze mna bedzie tak samo jezeli nie przetrwamy tych chwil, ale nie warto sie zalamywac, trzeba dzialac Wszyscy mężczyźni są tacy sami, mają tylko różne twarze, żeby można było ich rozpoznać 3 Odpowiedź przez Desire1987 2009-05-28 14:08:20 Desire1987 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-20 Posty: 1,282 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kocham nie stać Cie na wynajecie pokoju? przeciez pracujesz? moze sie uda...poszukaj poprzegladaj ogłoszenia...nie ma sensu tkwic w czyms takim! sama dobrze o tym wiesz...zbierz sie w sobie i zacznij działac! nie masz naprawde nie masz zadnej kolezanki z która mogłabys pomieszkac?dlaczego robisz z siebie zyciowa nieudaczniczkę? i z góry zakładasz ze bez niego nie dasz sobie rady??jesli naprawde nie starcza Ci kasy na wynajęcie pokoju to moze pomysl o poszukaniu sobie nowej pracy? Wiesz dlaczego Twój facet sie tak zachowuje? Dlaczego jest obojętny i nie robią na nim wrazenie grozby ze sie wyprowadzisz?? bo i tak wie ze tego ine zrobisz! Ty tez to wiesz...i utwerdzasz go w fakcie ze bez niego jestes nikim! ze nie dasz sobie sama rady! a przeciez to bzdura!! Nie rób z siebie męczennicy i ofiary losu...wez sie w garsc dziewczyno i zacznij cos robic ze sobą!! nic samo do Ciebie nie przyjedziei nie mówie tak zeby Cie dołowac tylko zebys sie otrząsneła ze twoje zycie sie nie zmieni jesli nic z tym ine zrobisz...wręcz przeciwnie..będzie gorzej!a co zrobisz jelsi on któregos dnia powie Ci zeby s sie wyniosła bo ma kogos albo nie chce z Tobą zyc?? jak sobie wtedy poradzisz z przekonaniem ze nie dasz sama sobie rady?? na dworzec pójdziesz?? " Bo Miłość boli" powiedział zając ściskając jeża... 4 Odpowiedź przez nieszczęśliwa 2009-05-28 14:41:48 nieszczęśliwa Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-28 Posty: 3 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kochamDziękuje Drogie dziewczyny, że zainteresowałyście się moim postem, jestem ogromnie wdzięczna. Do Desire 1987 - naprawdę nie mam ani jednej koleżanki u której mogłabym zamieszkać, żadna z nich nie ma takich warunków aby przyjąć mnie pod swój dach, zresztą samych koleżanek mam bardzo nie wiele a poza tym nie można komuś siedzieć na głowie niewiadomo jak długi czas. To prawda, pracuje ale nie zarabiam nawet tysiąca, czesne za szkołe wynosi 300zł., kolejne 300zł. wynajęcie pokoju a gdzie reszta na życie?, na rodziców nie mogę liczyć. Wiem, że On zachowuje się tak bo doskonale wie o tym, że choćby niewiadomo jak się między Nami nie działo to ja cały czas będe tkwić w tym marażu i nic z tym nie zrobie..., przyzwyczaiłam się do wygody, do spokoju w domu i do bezproblemowej pracy i żadnej z tych kwesti nie umiem zmienić, tak żeby zacząć żyć inaczej, żeby coś zmienić. Zrobiłam się wygodna bo po prostu jest mi tak dobrze, chce zmiany ale nie robie nic w tym kierunku i tak sobie czekam, w swoim cierpieniu jak Mu przejdzie, jak się pogodzimy, bo przecież zawsze prędzej czy później się godzimy i znowu będę udawać że jest ok, jaka tp ja jestem "szczęśliwa" i w ogóle. Wiecie, ja mam tendencję do użalania się nad soba, z Niego robie Pana a z siebie niewolnicę, mam bardzo niskie poczucie właśnej wartości, jestem samotnikiem, żyjącym w swoich marzeniach, od Niego się uzależniłam, wszystko zawsze robiłam pod Niego, byle byśmy się nie kłócili, byle by było dobrze, musiałam wielokrotnie zaciskać język za zębami ponieważ jemu nic kompletnie od siebie nie możnaq powiedzież bo za chwilę się obraża, to jest Jego stara metoda i zagrywka. Nie wiem, ale cały czas się boje, żal mi tych wspólnych lat, wspomnień, bo przecież nie zawsze było źle, bywały dobre chwile, nie wyobrażam sobie jak bym się miała pakować, tyle wspólnych rzeczy, jak zostawić za sobą 5 letni związek i zacząć żyć od nowa, ale już samemu?..., nie wiem. Jestem od Niego uzależniona, tak, wiem o tym, wydaje mi się że jak nie On to nikt inny, że nie jestem warta niczyjego zainteresowania, ale czuje w głębi serca że go nie kocham..., serca się nie oszuka, przez ten cały czas ciągle oszukuje siebie, wiecie jakie to trudne każdego dnia grać, udawać mówic "kochanie", że się tęskniło itp., itp., mówiłam tak do Niego i kłamałam, oszukiwałam własne serce, i choć nie raz było też dobrze a On potrafił być czuły i taki kochany i co by dla mnie nie zrobił to i tak nie miało to dla mnie większego znaczenia. 5 Odpowiedź przez Marta_Zurowska 2009-05-28 14:46:00 Marta_Zurowska Net - EKSPERT Nieaktywny Zawód: psycholog, psychoterapeuta Zarejestrowany: 2009-02-10 Posty: 157 Wiek: 26 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kocham Przeczytaj swoj post i powiedz co bys poradzila gdyby pisal to ktos inny??Tylko nie pisz "ja bym poradzila to, ale ze mna to co innego, bo ja...." tylko napisz co bys poradzila a potem dalej pogadamy:) "Odkryj kim jesteś i pozostań sobą"Gabinet psychologiczny 6 Odpowiedź przez ewka85 2009-05-28 14:54:04 ewka85 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zawód: Grafik komputerowy Zarejestrowany: 2009-05-27 Posty: 110 Wiek: 24 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kocham My mozemy pisac i doradzac Ci, ale jezeli sama nie bedziesz pewna czego chcesz, to nie ma szans ze cos sie zmieni. Nikt nie mowi ze bedzie latwo. Przypuszczam ze za dwa miesiace tez bedzie mi ciezko jezeli nie wyjdzie mi z moim chlopakiem, wszyscy moi wspollokatorzy wracaja do Polski, Slowacji, zostane sama, z marna wyplata, bo pracuje 3 dni w tygodniu i rowniez place za szkole, ale zrezygnuje z czegos, z zakupow, silowni, innych wydatkow i sobie poradze, ty tez, nie bedzie tak zle. Poszukaj jakiegos pokoju, moze nie ze studentami, a przy jakiejs rodzinie, albo ze starsza osoba, u nich naprawde nie bedziesz placila duzo. Poczatki beda trudne, bedziesz za nim tesknila, moze nawet bedziesz chciala wrocic, ale to bedzie tylko przyzwyczajenie, w koncu to 5 lat. Tez mialam taki problem, po 3 miesiacach nawet przespalam sie ze swoim bylym, a po tym bylam juz na 100% pewna ze nie chce z nim byc i ze nic do niego nie czuje. A najlepiej sprobuj inaczej, wyjdz gdzies, rozerwij sie, poznawaj ludzi, przetrzymaj tak jeszcze troche, zobaczysz, poznasz kogos, zakochasz sie i razem ulozycie sobie zycie, tak jak ja Wszyscy mężczyźni są tacy sami, mają tylko różne twarze, żeby można było ich rozpoznać 7 Odpowiedź przez Desire1987 2009-05-28 14:57:19 Desire1987 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-20 Posty: 1,282 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kocham a moze Ty powinnas do psychologa pójsc? sama sie pogrązasz... " Bo Miłość boli" powiedział zając ściskając jeża... 8 Odpowiedź przez ewka85 2009-05-28 14:59:51 ewka85 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zawód: Grafik komputerowy Zarejestrowany: 2009-05-27 Posty: 110 Wiek: 24 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kocham Desire twoje teksty sa troche nie na miejscu, dziewczynie trzeba wytlumaczyc, poradzic, a nie jeszcze bardziej ja dolowac. Tak, niech idzie do psychologa, wyda kase i to jej pomoze... Ja mysle ze ona wie co robic, ale po 5 latach to nie jest latwe, szczegolnie jak sie nie ma nikogo. ale tak nie moze byc, trzeba sie wyrwac z tego bagna za wszelka cene Wszyscy mężczyźni są tacy sami, mają tylko różne twarze, żeby można było ich rozpoznać 9 Odpowiedź przez nieszczęśliwa 2009-05-28 16:39:58 nieszczęśliwa Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-28 Posty: 3 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kochamEwka, bardzo Ci dziękuje za te miłe słowa, ja już kiedyś chodziłam do psychologa, fakt, że było to jeszcze przed tym związkiem, ale wtedy nic mi nie pomógł i nie sądze żeby teraz coś zmieniło się w tej kwestii, po prostu nie wierze w tych "uzdrowicieli", wysłuchają człowieka, zalecą Ci kilka żelaznych sposobów radzenia sobie a i tak ze swoim problemem pozostajesz do końca sam. Ja doskonale wiem co powinnam zrobić, tylko tak jak właśnie piszesz po 5 latach wspólnego bycia, mieszkania, wspólnych spraw jest to naprawdę dla mnie strasznie trudne, do tego jeszcze dochodzi to że jestem bardzo wrażliwa, płaczliwa, wszystko przeżywam, nie mam się tak naprawdę do kogo zwrócić ze swoimi. problemami 10 Odpowiedź przez agol 2009-05-28 19:28:39 agol Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-28 Posty: 185 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kochamWitam! Czytając Twoją wiadomośc aż ciarki przebiegły mi przez plecy! Tak jakbym czytała własną historię związku! Ja zrobiłam miesiąc temu decydujący krok i wyprowadziłam się (przebieg opisałam w wątku "miłośc" na tym forum). Nie wiem czy dobrze zrobiłam, odczuwam okropny ból ale tkwic już w tym dalej nie mogłam! Myślę, że powinnaś zrobic to samo, jeśli będzie mu zależało to wyciągnie wnioski i odnajdzie Cię! Powodzenia! 11 Odpowiedź przez .niezależna 2009-05-28 22:41:47 .niezależna Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-10 Posty: 161 Wiek: 30 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kocham dziewczyno -poradzisz sobie -tylko naprawde musisz chcieć-on czuje władze nad Tobą więć -sama wiesz co to oznacza -Twoje uzależnienie od niego -Twoje zycie sie nie zmieni dopuki sobie nie powiesz dosc tego -zaczynam od nowa-przechodziłam przez podobny układ- wiem jak to trudno sie wyrwac z takiej matni -ale jak spadłam na dno -miałam tylko jedne wyjście -albo nigdy nie wstane albo -do góry i tak pełzłam na powierzchnie i jest coraz lepiej naprawdę .Podnies sobie poprzeczke nie tkwij w takiej stagnacji Nikt nie zasługuje na twoje łzy, a ten kto na nie zasługuje, na pewno nie doprowadzi cię do płaczu 12 Odpowiedź przez Dotta 2009-07-21 22:27:33 Dotta Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-21 Posty: 1 Odp: toksyczny związek z facetem którego nie kocham Do nieszczęśliwa:Zaglądasz tu jeszcze? Dokonałam rejestracji bo sama jestem teraz w związkowym dołku, a poza tym przeczytawszy Twoją krótką autoprezentację zauważyłam że jesteśmy szalenie podobne! Też nie mam przyjaciół, jestem skrajnie introwertyczna itp, pomimo tego że lubię ludzi, to odczuwam niechęć do kontaktów z nimi. Jak byś chciała pogadać albo zaprzyjaźniec to mój nr gg: 40 20 429 Pozdrawiam Dorota Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dziewczyna stoi przed dylematem, co zrobić. Fot. Thinkstock Niektóre podejmowane przez nas decyzje mają wpływ na całe życie. Niewątpliwie należy do nich wyjście za mąż, urodzenie dziecka, wybór miejsca zamieszkania, pracy i wielu innych. Czasami są dramatyczne i towarzyszą im skrajne emocje. Nic dziwnego, w końcu waży się nasze być albo nie być. Z poważnym dylematem będzie musiała się wkrótce zmierzyć Kinga - 27-letnia mieszkanka dużego polskiego miasta. Na razie trudno jej podjąć jakąkolwiek decyzję. Poza tym obawia się, że górę wezmą silne uczucia i popełni błąd. Dlatego prosi was o obiektywną ocenę i radę. Poznajcie jej historię. - Od prawie pięciu lat jestem w związku z Tomkiem. Na początku było cudownie. Oboje czuliśmy do siebie miętę i nie mogliśmy wytrzymać bez siebie ani jednego dnia. Różnimy się od siebie niczym ogień i woda, ale wtedy nie przeszkadzało nam to. Dopiero teraz – po latach – wyszło, że ten związek nie był najlepszym pomysłem. Zobacz także: Najpiękniejsze imiona żydowskiego pochodzenia. Pokochasz je, kiedy poznasz ich znaczenie! Fot. Nasze rodziny szybko się poznały i wszystko zdawało się zmierzać ku wielkiemu finałowi, czyli ślubowi. W ciągu tych niespełna pięciu lat związku zdarzyły się pomiędzy nami dwie poważne kłótnie. Raz nawet mieliśmy dwutygodniową przerwę od związku. Ostatecznie wróciliśmy do siebie. Ja sama chyba ze trzy razy planowałam zerwać z Tomkiem. Za każdym razem nie byłam pewna, czy jeszcze go kocham. Nigdy jednak nie odważyłam się na ten krok. Moje życie wydawało się stabilne i bałam się to zniszczyć. Koleżanki w moim wieku narzekały, że trudno poznać kogoś właściwego, a Tomek mimo wszystko był dobrym człowiekiem. I tak przeleciało nam prawie pięć lat. Kilka miesięcy temu Kinga dowiedziała się, że jest w ciąży. To był dla niej szok. Zrozumiała, że nie kocha Tomka, a momentami nawet go... nienawidzi. Zawalił się cały mój świat. Sama świadomość, że urodzę dziecko tak mnie nie przeraża. Instynkt macierzyński odzywał się we mnie od czasu do czasu. Najgorsze jest to, że nie kocham ojca dziecka, które noszę w brzuchu. To dotarło do mnie bardzo szybko. Wyobraziłam sobie, jak Tomek bierze nasze dziecko w ramiona, bawi się z nim, pielęgnuje je i już wiedziałam, że ten związek jest porażką. Od razu pożałowałam, że jednak nie zerwałam z nim wcześniej. Teraz mleko już się rozlało. Tomek ucieszył się na wieść o dziecku i poprosił Kingę o rękę. Kobieta stwierdziła, że potrzebuje czasu do namysłu, czym wywołała kłótnię w obu rodzinach. Fot. Rodzice są na mnie wściekli. Matka pyta się, jak ja to sobie wyobrażam. Liczyłam na jakieś wsparcie czy chociaż zrozumienie z jej strony, ale nic z tego. Powiedziałam jej, że nie kocham Tomka, a ona zdobyła się tylko na komentarz, że teraz nie mam wyboru, bo dziecko jest w drodze i powinno mieć ojca przy boku. Poza tym, jakie życie czeka mnie, jeżeli będę samotną matką? Podobną tyradę wygłosił ojciec. Rodzice Tomka mają do mnie pretensje, a on sam jest rozżalony i powtarza, żebym się nie wygłupiała. On uważa, że moja niepewność wynika z burzy hormonów, a to nie prawda. Jestem pewna, że nic do niego nie czuję. Jedynie niechęć. Na razie nie powiedziałam mu tego. Wie tylko, że nie jestem przekonana do naszego związku. Kinga zastanawiała się, co zrobi, jeżeli odrzuci Tomka. Będę skazana na mieszkanie z rodzicami w ciasnym, dwupokojowym mieszkaniu albo wynajęcie kawalerki i życie od miesiąca do miesiąca. Zarabiam niecałe 3000 zł. Nie wiem, jakby było z alimentami, bo Tomek też dużo nie zarabia. Właściwie jeszcze mniej, ma tylko 2500 zł na rękę. Mieszkanie razem na pewno wyniosłoby nas taniej, bo „teściowe” zaoferowali nam poddasze. Wystarczyłoby zrobić remont i gotowe. Ale to rozwiązanie dobre tylko pod względem finansowym. Nie za bardzo uśmiecha mi się mieszkanie pod jednym dachem z rodzicami Tomka. Największy problem stanowi to, że ja go nie kocham. Myśl, że mam spędzić resztę życia z człowiekiem, z którym coraz trudniej mi się przebywa, przeraża mnie. Ile wspólnych lat nas czeka? 30? 40? 50? Coś aż dosłownie dusi mnie w żołądku. Odkąd wiem o ciąży ciągle płaczę albo chodzę zestresowana. Tomek dzwoni każdego dnia i pyta, czy wreszcie podjęłam decyzję. Rodzice powiedzieli, że przez pierwszy rok mi pomogą, ale jeżeli w końcu nie pójdę po rozum do głowy, nie będę mogła na nich liczyć. Na razie nie jestem w stanie myśleć o tym, co zrobię. Fot. Kinga twierdzi, że ją i Tomka bardzo dużo dzieli. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem. Nie było łatwo. Parktycznie nie mieliśmy o czym ze sobą rozmawiać. Mijaliśmy się. Wolny czas najchętniej spędzalibyśmy inaczej. On przy komputerze, a ja na spacerze bądź innej aktywności fizycznej. On jest introwertykiem, a ja ekstrawertyczką. Ja lubię dłużej pospać, a on woli wstać o 6:00. Tomek woli kotleta z ziemniakami, a ja ryż z warzywami. To niby drobiazgi, ale mają znaczenie w codziennym życiu. Właśnie po tych kilku miesiącach mieszkania pod jednym dachem kilka razy przymierzałam się do porzucenia go. Niektóre znajome mówią, żebym za niego wyszła. Bo trudno będzie mi potem znaleźć faceta. Poza tym pogorszę swoje stosunki z rodzicami. Inne z kolei przekonują, żebym nie robiła nic wbrew sobie i nie przejmowała się ani Tomkiem, ani rodzicami. Dziewczyny powtarzały, że to moje życie i jak sobie pościelę, tak się wyśpię. Dziecko wkrótce pojawi się na świecie i Kinga będzie musiała podjąć jakąś decyzję. Co byście jej doradziły? Czy któraś z was była w podobnej sytuacji? Zobacz także: To zdjęcie z porodówki nigdy nie powinno pojawić się na Facebooku. Widać na nim dziecko i... krocze matki! Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
jestem z facetem którego nie kocham